Dzisiaj przypada najsłodsze święto w roku - tłusty czwartek! Jest to dzień, którego główną tradycją jest zajadanie się bez limitu chrustem, chruścikiem lub faworkami! A skąd się wzięło tyle określeń na słodkie ciasteczka smażone w głębokim oleju? Mieszkańcy różnych regionów Polski nazywają je inaczej, co jest związane z historią i tradycją miejsc, w których mieszkają.
Korzenie tych przysmaków sięgają średniowiecza, a nazwa "faworki" pochodzi od francuskiego słowa "faveur", oznaczającego wstążkę lub kokardę. Nie bez powodu - ich charakterystyczny kształt przypomina zawiniętą kokardkę! Tradycyjnie przygotowywane są z cienkiego ciasta, smażone na złoto w głębokim tłuszczu i posypywane cukrem pudrem, co nadaje im nieodparty urok. Dawniej faworki pieczono na koniec karnawału, aby uczcić ostatnie chwile beztroskiej zabawy przed Wielkim Postem. Co ciekawe, w niektórych regionach różnią się nie tylko nazwą, ale i sposobem przygotowania! W niektórych miejscach dodaje się do ciasta np. ocet, by były jeszcze bardziej chrupiące.
W Polsce najbardziej rozpowszechnioną nazwą tego przysmaku są "faworki". W dawnej Galicji oraz na obszarze Górnego Śląska częściej zwykło się mówić na nie "chrust". Natomiast mieszkańcy Pomorza, Kaszub, Kujaw i Wielkopolski używają nazwy "chruścik".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz